Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, w 2020 roku w Polsce było zarejestrowanych ponad 4,1 mln różnych działalności, z czego aktywnych blisko 2,5 mln. W znaczącej części dominują w naszym kraju Jednoosobowe Działalności Gospodarcze, które stanowiły prawie połowę aktywnych firm. Zgodnie z danymi Narodowej Izby Kontroli w Polsce obecnie działa 15 instytutów badawczych, 70 instytutów naukowych Polskiej Akademii Nauk oraz 755 jednostek podstawowych uczelni. Daje to łączną liczbę 840 podmiotów o charakterze naukowym. Jeżeli zestawimy te dane ze sobą (przyjmując, że każdy podmiot wskazany przez NIK posiada narzędzia i usługi, które przedsiębiorców interesują) możemy przedstawić, że na każdy instytut lub uczelnie przypada nam prawie 3000 różnych działalności. Na podstawie suchych danych moglibyśmy wywnioskować, że podmioty działające w obszarze nauki są oblegane przez przedstawicieli biznesu, którzy wręcz ustawiają się w kolejce z prośbą o kontakt. Niestety na obecny stan faktyczny wpływa bardzo wiele czynników, które determinują fakt, że firmy nie posiadają wiedzy jak rozpocząć współpracę ze światem naukowców lub nie posiadają takiej potrzeby. Co więcej – to instytuty i uczelnie są zmuszone do tworzenia narzędzi i jednostek, które będą dedykowane do kontaktu z biznesem.

 

Rodzi się pytanie podstawowe – jakie są te czynniki wpływające na obecną sytuację? Wina moim zdaniem leży po każdej możliwej stronie: świadomości ludzi, regulacji prawnych, mentalności naukowców, chęci przedsiębiorców. Zacznę od świata naukowego na przykładzie najbardziej licznej oraz mam wrażenie rozpoznawalnej grupy – uczelni wyższych. Chciałbym zaznaczyć, że w ramach obecnego artykułu posłużę się bardzo dużym uogólnieniem, aby móc jak najbardziej zrozumiale przedstawić struktury oraz mechanizmy działające w obrębie omawianych jednostek. W ramach definicji przedstawionej w prawie o szkolnictwie wyższym (ustawa z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym) uczelnia to „szkoła prowadząca studia wyższe”. Analizując środowisko akademickie w Polsce trzeba wiedzieć, że jego głównym i domyślnym działaniem jest kształcenie i edukacja. Co za tym idzie wszelkie pozostałe aktywności, np. wykonywanie komercyjnych usług badawczych, jest pewnym dodatkiem do ich działalności. Ten fakt tworzy pierwsze „schody” na drodze kontaktu przemysłu z nauką. Większość przedsiębiorców, pójdźmy dalej – każdy z nas – decydując się na zakup danej usługi lub produktu, kieruje się naturalnie podstawowymi cechami: dostępnością, jakością oraz ceną. Przyjmijmy, że firma „X” która jest producentem kosmetyków poszukuje stałego laboratorium do współpracy na polu badań usługowych. Swoje zapytanie kieruje zarówno do prywatnej firmy „Y” oraz uczelni wyższej. Firma świadcząca usługi laboratoryjne „Y” przedstawiła cennik z wartościami rynkowymi, opis usługi oraz sztywny termin realizacji oferując przy okazji oferując możliwość wykonywania dodatkowych analiz. Kierując zapytanie do uczelni pojawia się pierwszy problem … do kogo napisać? Znajdując kontakt do odpowiedniej jednostki nierzadko na odpowiedź trzeba czekać wielokrotnie dłużej, a sama wycena bywa wysoko powyżej oczekiwań. Dzieję się tak dlatego, że na uczelniach są zatrudniane osoby z dorobkiem naukowym, często prowadzące równolegle prace naukowe lub zajęcia dla studentów. Nie są to specjaliści zatrudnieni typowo do wykonywania pojedynczych analiz, a zakres ich obowiązków ciężko byłoby zmieścić na jednej kartce. Czy w takim razie biznes nie ma prawa współpracować z nauką?

 

Tu się nie zgodzę. Trzeba mieć tylko odpowiednie podejście. Naukowiec musi zacząć rozumieć czego od niego oczekuje zgłaszająca się firma, a przedsiębiorca musi zrozumieć, że nie rozmawia z jedną z wielu firm, a prawdziwym specjalistą w swojej dziedzinie. Dodatkowo obie strony muszą wiedzieć, że bez potrzeb generowanych przez rynek, duża część publikacji i wynalazków zajmuje miejsce na półce, a rozwój produktów często jest możliwy tylko dzięki wieloletnim specjalistom oraz potężnych zasobów wiedzy. Aby łączyć te skrajne światy, są potrzebne odpowiednie osoby i kompetencje potrafiące rozmawiać i rozumieć punkt widzenia obu stron. Uczelnie wyższe coraz częściej w ramach chęci rozwoju działalności komercyjnej powołują dedykowane jednostki do obsługi przedsiębiorców. Specjalizują się one w badaniu zasobów usługowych danej uczelni, zbieraniu innowacyjnych rozwiązań czy koordynowaniu projektów badawczo-rozwojowych. Dodatkowo jednostki te, głównie określane jako Centra Transferu Technologii lub Centra Innowacji , realizują silne wsparcie dla młodych naukowców i innowatorów. Ich działanie jednak jest ograniczone siłą rzeczy do jednej uczelni w ramach, której zostały powołane. Pomimo często bardzo szczerych chęci niestety uczelnia medyczna nie wykona tak szybko i dokładnie pomiarów, w których specjalizuje się politechnika i odwrotnie. Ważnym aspektem, o którym nie można zapominać jest też jest czysta opłacalność współpracy dla obu stron. Laboratorium, które ma odpowiedni sprzęt i doświadczenie w wykonywaniu danych usług jest w stanie często je wykonać w krótszym czasie i taniej zachowując ten sam poziom jakości, względem odpowiednika bez tych cech w innej uczelni wyższej.

 

Podsumowując, czy biznes i naukę można łączyć w praktyce? Tak – tym się zajmujemy właśnie w dużej mierze w MPR Labs. Jest to często ciężka praca, ale odwdzięcza się ciągłym poznawaniem wyjątkowych osób z obu światów i poszerzaniem swojej wiedzy. Co ciekawe naszymi klientami są obie strony – zarówno firmy kosmetyczne jak i same w sobie uczelnie. Nasi biznesowi partnerzy często poszukują niestandardowych, innowacyjnych lub indywidualnie zaprojektowanych badań i analiz. Oferujemy im to poprzez współpracę z jednostkami naukowymi praktycznie z całej Polski. W zależności od specyfiki zapytania jesteśmy w stanie je skonsultować i zlecić bezpośrednio do najlepszych krajowych naukowców. Ponad to ważna jest również kompleksowość. Dzięki szerokim współpracom oraz naszym wewnętrznym kompetencjom, firmy podejmując z nami współprace są w stanie otrzymać wsparcie od utworzenia receptury, przez badania, aż po rejestrację produktu, wiedząc, że za znaczącą częścią procesów stoją jednostki naukowe. Uczelnie zaś, posiadając setki, a czasem tysiące naukowców mają wiele pomysłów oraz wynalazków, których sukces mierzy się po wprowadzeniu ich na rynek. Niezbędny tutaj jest kontakt w drugą stronę. Przekazujemy często do naszych klientów informację o innowacyjnych technologiach, które mogą ocenić lub wytworzyć we współpracy z naukowcami. Naukę i biznes nie tyle można, co moim zdaniem trzeba łączyć. Ze względu jednak na specyfikę obu środowisk niezbędny jest pomost i zrozumienie potrzeb obu stron, które utworzy korzystne i komfortowe warunki do współpracy.